Maluję od dwudziestu czterech lat, od kiedy w Polsce wydano pierwszy numer „Gier Strategicznych w Śródziemiu”. Chociaż przez większość tego czasu nie wychylałem się ponad malowanie figurek do grania, to zawsze chciałem dorównać coraz to wyższym standardom malowania pokazywanym w różnych publikacjach lub internecie. Od 2016. roku z sukcesami brałem udział w konkursach na najładniejsze armie na turniejach we Władcę Pierścieni, a w 2022. pojechałem na swój pierwszy konkurs wystawowy – Kontrast, gdzie udało się zdobyć srebro w kategorii master.
Myślę że jak do tej pory jestem najbardziej dumny z dwóch złotych statuetek, które udało się zdobyć w 2025., a na których jest wygrawerowane moje imię i nazwisko. Zwłaszcza z Golden Demona w kategorii Middle Earth – settingu do którego mam największy sentyment.
Best of show, zarówno na Golden Demonie, jak i bardziej artystycznym konkursie.
Chyba najbardziej szanuję warsztat Alberta Moreto Fonta. Poza jego pracami, na mojej ścianie dla inspiracji/nauki wiszą jeszcze zdjęcia prac Anthony’ego Smitha, Arnau Lazro, Erika Swinsona, Joshuy Gattiego i Mosesa Yao.
Spójność stylistyczna i bezkompromisowa staranność. Efektowne i szanujące realizm odwzorowanie światła. Myślę też, że efekciarskie techniki dodają wartości pracy tylko jeżeli spełniają te wymienione kryteria.
Malowaniem figurek zajmuję się zawodowo od ponad 10 lat. Zacząłem malować późno, mając 33 lata. Pierwsze podrygi zaliczyłem jednak znacznie wcześniej, jeszcze na studiach, malując kilka figurek Władcy Pierścieni, które wychodziły razem z gazetkami. Na początku próbowałem naśladować innych malarzy, czerpiąc z ich doświadczenia, ale z biegiem czasu wypracowałem własny styl, będący kombinacją technik wykorzystywanych w malarstwie redukcyjnym z estetyką malarstwa figurkowego i dbałością o najmniejszy detal. Po kilku latach zacząłem startować z sukcesami w konkursach malarskich.
Moim największym osiągnięciem jest wygranie kilku statuetek Golden Demona. Niedawno zacząłem sprzedawać swoje pędzle, które zadowolą najbardziej wymagających malarzy.
Jako wielkiemu fanowi Warhammera 40k i z racji malowania głównie figurek GW, marzy mi się wygranie Slayer Sworda, będącego, moim zdaniem, największym wyróżnieniem z branży malowania figurek.
Jako esteta i osoba kładąca duży nacisk na szczegóły, w ocenianych pracach będę szukał przede wszystkim dbałości o wykończenie, ale uwagę zwrócę również na kreatywność i technikę.
Maluję figurki już ponad 25 lat, przez większość czasu były to modele typowo do grania, miałem też paroletnie przerwy od hobby. Ambicja malowania coraz lepiej i chęć sprawdzenia się na konkursach pojawiła się u mnie jakieś 9 lat temu, od tego czasu maluję quasi‑regularnie. Złapałem figurkowego bakcyla, jak wiele osób, od obejrzenia gablotki z pomalowanymi modelami w lokalnym częstochowskim sklepie mając około 12 lat. Były to czasy 2 ed. WH40k, niedługo potem kupiłem pierwszych plastikowych space marinów, których próbowałem malować emaliami Humbrol. Na dobre bakcyla złapałem w okolicach gazetek LotR DeAgostini.
To, że nadal lubię malować i oglądać figurki po tylu latach 🙂 Z konkursów to chyba złoto w masterze sci-fi 75mm na Kontraście’22.
Wreszcie wybrać się na jakiś duży konkurs za granicą Polski!
Maxime Penaud, Robert Karlsson, Eric Swinson, Richard Gray, Rodrigo Akore
Podobają mi się prace z NMM, mocnym światłocieniem, ilustracyjne i nieco stylizowane, które poprzez malowanie sugerują, w jakim otoczeniu znajduje się figurka. Największą uwagę zwracam na ciekawe/zniuansowane przedstawienie skóry postaci, złożoność NMM, rozróżnienie pomiędzy różnymi materiałami i inteligentne wyeksponowanie focal pointów poprzez kolor i światło.
Zaczęłam malować w 2022 roku. Mój mąż, który od zawsze interesował się Warhammerem, poprosił mnie o pomalowanie mu oddziału. Niestety dla niego szybko odkryłam, że figurki to nie tylko Warhammer, zaczęłam malować przeważnie większą skalę i skupiać się na bardziej malarskim aspekcie tego hobby.
Mimo tego, że nie biorę szczególnie aktywnego udziału w konkursach malarskich, udało mi się zdobyć kilka medali a moje prace można oglądać w muzeum Verkos Vault w Las Vegas. Jednak za największe osiągnięcie uważam to, że wyszłam ze swoim hobby “z piwnicy”, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi związanych z malarstwem dzięki temu, że odważyłam się pokazać moje prace.-
Być może ze względu na swoje wykształcenie, skupiam się bardziej na artystycznych aspektach prac. Na równi z techniką doceniam twórczą odwagę, nieszablonowe myślenie oraz konsekwencję w realizowaniu swojej wizji.
Malowanie zacząłem od gazetek z Władcy Pierścieni, czyli około 2003 roku. Znajomi rodziców mieli syna, który grał w Warhammera i zawsze niesamowicie mi się podobały jego armie. Niestety w tamtym okresie było to dla mnie za drogie hobby. Na szczęście niedługo później zaczęły wychodzić właśnie gazetki z figurkami do Władcy Pierścieni i te były już znacznie tańsze, więc udało mi się namówić rodziców na ten wydatek 🙂
Myślę że 4 golden demony, ale mam też medale z takich konkursów jak SMC, Monte San Savino, Kontrast czy Łódzka Migawka.
Konkursowo to chciałbym zdobyć złoto na Golden Demonie, ponieważ mam 3 srebra i brąz. A tak to po prostu radość i satysfakcje z malowania.
Mój ulubiony malarz na przestrzeni chyba całej mojej zabawy w to hobby to niezmienni Kirill Kanaev. Jest masa świetnych malarzy, ale on dla mnie był zawsze tym standardem do którego chciałem dążyć.
Kompozycja, ale też detale, oraz jak te detale współgrają z kompozycją.
Ciężko aż tak bardzo sięgnąć pamięcią wstecz 😉. To już będą wczesne lata 90 jak odkryłem to hobby, Warhammer Fantasy Battle, następnie Warzone, a niedługo po tym obudziła się pasją do malowania. Na początku modele do wargaimingu, a od dobrych już kilku lat zafascynowała mnie większa skala figurek displayowych.
Ciężko powiedzieć, oczywistym wydaje się Slayer Sword na Golden Deamon czy Grand Prix na dowolnym konkursie malarskim , bo każdy w tym momencie ma niesamowitą konkurencję, a pracę z roku na rok są coraz wspanialsze i ich przybywa. Ale tak naprawdę to chciałbym nie stracić tej chęci żeby ciągle się rozwijać w tym kierunku.
Bardzo dużo. Nie ma sensu wymieniać, bo była by to ogromna lista. Cenię ich ze względu na reprezentowanie różnych dróg interpretacji, a przede wszystkim za inspirację i dawania kopa do dalszej pracy swoimi umiejętnościami.